Opisy produktów – zrób to lepiej

Nad brandingiem i opisem, które czytasz na opakowaniu produktu w sklepie, pracuje zazwyczaj kilka osób. Dobre zdjęcie lub grafika, hasło, odpowiednio dobrana kolorystyka, ciekawie zaprojektowane pudełko – wszystko po to, by wyróżnić produkt wśród dziesiątek podobnych. Projektanci wiedzą, że kupujemy oczami, dlatego wszystko, co dzieje się na zewnątrz produktu, ma zwrócić na niego uwagę. Dlaczego więc w sklepach internetowych opisy produktów są tworzone tak niedbale i stoją zazwyczaj na samym dole inwestycji w e-commerce? Dziś kilka pro tipów o tym, jak sprzedać swój produkt już w opisie.

Zacznij od nazwy

Twój produkt nie musi nazywać się tak samo jak setki produktów, które sprzedaje Twoja konkurencja. Jeśli zajmujesz się odzieżą, pogrupuj ją w kolekcje o fajnych, przyjaznych dla Twojej grupy docelowej nazwach. Zobacz, jak zrobiła to marka Risk Made in Warsaw: Połącz Kropki czy Piękne Powroty to nazwy kolekcji ubrań. Nazwy te nie mówią wprost, czego można się spodziewać po kliknięciu, dlatego są takie atrakcyjne.

Co więcej, marka co jakiś czas organizuje w swoich social media konkursy na nazwy dla sukienek czy bluz. Użytkowniczki prześcigają się w pomysłach, ponieważ poza zabawą i możliwością pokazania swojej kreatywności, każda z nich chce poczuć realny kontakt z marką. A jak można oddać go bardziej, niż nazywając sukienkę nazwą, którą zaprojektowała klientka?

Zasady tworzenia dobrej nazwy są dwie: ma być prosta i ma zawierać drugie dno. Trzecia zasada jest taka, że jeśli Ty nie masz na to pomysłu, to są od tego ludzie. Naming potrafi sprzedać produkt bez konieczności zobaczenia go.

Opisy – dlaczego warto łamać zasady

Zobacz:

  • oferuję usługi fotograficzne: sesje produktowe, portrety.
  • zrobię Ci zdjęcia portretowe, dzięki którym pokażesz się od profesjonalnej strony. Wykonam zdjęcia produktowe, które pokochają Twoi klienci.
  • Nie każdy produkt jest ładny, ale to nie znaczy, że musi mieć brzydkie zdjęcie. Nawet Ty nie musisz być ładny – wszystko jest kwestią światła i fajnej atmosfery podczas sesji. A ja potrafię w światło i potrafię w sesje. Zróbmy to!

Napisałem od ręki trzy króciutkie opisy usługi. Pierwszy jest klasyczny: wymienia rodzaje usług. Drugi jest napisany językiem korzyści klienta. Pokazuje efekt, jaki można osiągnąć decydując się na tego, a nie innego fotografa. Trzeci opis to krótki przykład storytellingu, czyli budowania historii, w tym przypadku opartej na poczuciu humoru. Taki chwyt najsilniej buduje lojalność klienta.

Mam dla Ciebie zadanie: napisz takie trzy opisy. Klasyczny, z naciskiem na korzyści klienta i zawierający historię. Przekonasz się, że w czasie tworzenia opisu, zobaczysz swój produkt na nowo. O to chodzi. Tak ma go widzieć Twój klient.

SEO – jak bardzo jest ważne.

Jest ważne, ale nie aż tak, jak myślisz.

digital composite of coffee with laptop and SEO graphics

Frazy kluczowe są te same zarówno dla Ciebie jak i Twojej konkurencji. Zasady pozycjonowania są te same, mechanizmy pracy robotów Google też. Jeśli będziesz posługiwał się tymi samymi narzędziami i budował treści w ten sam sposób, co konkurencja, dostaniesz się na wyższe miejsce w wyszukiwarce, ale zastanów się co dalej.

Właśnie to „co dalej” zbuduje Twój sukces.

Poszukaj czegoś, co Cię wyróżni. Co będzie kojarzyło się wyłącznie z Tobą. To może być sposób mówienia,  (PAMIĘTAJ! Każdy opis czytaj na głos. Tylko wtedy wiesz, jak w głowie słyszy go Twój klient!), ciekawe nazwy albo specyficzne dla Ciebie poczucie humoru. Jasne, pamiętaj o zasadach SEO, ale buduj własne historie.

Buduj własny obraz tego, kim jesteś i co sprzedajesz w e-commerce.

Płynąć czy nie płynąć w opisach?

Użytkownicy węszą spisek na kilometr. Jeśli zaczniesz opisywać podstawowy kurs projektowania graficznego jako narzędzie, dzięki któremu Twoi klienci zamienią się w Banksy’ego – nie zdobędziesz zaufania i nie sprzedasz więcej kursów. Dobry opis jest szczery. Nie obiecuje, ale pokazuje korzyści. Nie jest sztuczką marketingową, ale wydobywa magię z produktu. Nie przechwala się, ale pokazuje, jak bardzo wyjątkowe treści lub przedmioty oferujesz.

Każdy produkt ma historię. Nie wymyślaj jej na siłę, poznaj tą, która już jest. I ją opowiedz.

Niech opis produktu jest na tyle wyczerpujący,  by Twój klient nie musiał szukać bardziej wyczerpujących informacji o nim gdzie indziej. Bo na pewno znajdzie. I prawdopodobnie – kupi go właśnie tam. Kiepski opis często kończy się porzuconym koszykiem w sklepie.

Zaskakuj, rozbawiaj, zaciekawiaj.

Z pewnością wiesz, że masz tylko kilka krótkich sekund uwagi użytkownika. To oznacza, że już w pierwszych zdaniach opisu produktu, dobrze jest wzbudzić w nim emocje: zainteresowanie, konsternację, rozbawienie, zaskoczenie. Możesz wybrać, jak chcesz budować narrację, ale zainwestuj w pierwsze zdania. One prowadzą uwagę Twojego klienta. Zobacz, jak świetnie poradziła sobie z tym marka VisPlantis – jej linia kosmetyków Gift of Nature jest dostępna w drogeriach Rossmann. Aby wyróżnić się na szerokiej półce z kosmetykami do włosów, marka postawiła na zaskoczenie swoich klientów i mówi do nich z opakowania: „szampon do włosów pięknych, lecz cienkich”.

Kobiety zazwyczaj bardzo krytycznie odnoszą się do swojej urody i najpierw wymieniają jej mankamenty. Marka pokazała, że niedoskonałości nie przesądzają o tym, czy coś jest piękne. Takie wspieranie pewności siebie kobiet jest doskonałym narzędziem do zbudowania wokół produktu lojalnych klientek, które kupią nie tylko szampon, ale i odżywkę czy krem do twarzy („pięknej, choć z naczynkami”), a z czasem – markę.

Co pokazać a co ukryć?

Tu sprawdza się zasada dobrej randki   – nie pokazuj wszystkiego od razu. Powody są dwa:

  • użytkownicy nie lubią czytać szerokich treści w e-commerce
  • kluczem do pobudzania zainteresowania jest tajemnica

Wrócę na chwilę do marki Risk Made in Warsaw. Zobacz, jak marka pozakrywała niektóre treści przy opisie produktu.

Kiedy wejdziesz w link, rozwinie się tylko jeden z nagłówków: za co to pokochasz. To mówi o marce i produkcie kilka rzeczy: marka skupia się na emocjach i to one są najważniejszym motorem sprzedaży. Samo użycie określenia „pokochasz”, które nie jest zazwyczaj stosowane w odniesieniu do przedmiotów, budzi emocje. Każdy chce kochać – ta uniwersalna prawda sprawdzi się w e-commerce. Nie znajdziesz tu fraz kluczowych czy dobrze pozycjonujące nazwy. Ale znajdziesz emocje – one przynoszą najwięcej zysków.

Pisz tak, by użytkownicy pokochali Twoje produkty.

Daj im je odkrywać, samodzielnie wybierać treści, które chcą o nich przeczytać. Takie budowanie napięcia w opisie produktu powoduje, że klient chętniej podejmie decyzję zakupową. Z prostego powodu – poczuje się przywiązany i dopuszczony do tajemnicy, która nie jest dla wszystkich.

Pamiętaj też o prostej zasadzie – klient czyta opisy, przewijając stronę od góry. Dlatego najważniejsze treści dawaj na początku opisu, a mniej istotne na jego końcu.

Jednym z najgorętszych hitów social media jest ostatnio Clubhouse. Nie dlatego, że to nowa platforma. Nie dlatego, że posłuchasz w nim ciekawych ludzi. Głównym powodem jest jego niedostępność dla ogółu. Clubhouse jest przeznaczony tylko dla użytkowników iPhone i tylko na zaproszenie. Tajemnica. Spróbuj ją wykorzystać na swojej platformie.

Nad brandingiem i opisem, które czytasz na opakowaniu produktu w sklepie, pracuje zazwyczaj kilka osób. Dobre zdjęcie lub grafika, hasło, odpowiednio dobrana kolorystyka, ciekawie zaprojektowane pudełko – wszystko po to, by wyróżnić produkt wśród dziesiątek podobnych. Projektanci wiedzą, że kupujemy oczami, dlatego wszystko, co dzieje się na zewnątrz produktu, ma zwrócić na niego uwagę. Dlaczego więc w sklepach internetowych opisy produktów są tworzone tak niedbale i stoją zazwyczaj na samym dole inwestycji w e-commerce? Dziś kilka pro tipów o tym, jak sprzedać swój produkt już w opisie.

Zacznij od nazwy

Twój produkt nie musi nazywać się tak samo jak setki produktów, które sprzedaje Twoja konkurencja. Jeśli zajmujesz się odzieżą, pogrupuj ją w kolekcje o fajnych, przyjaznych dla Twojej grupy docelowej nazwach. Zobacz, jak zrobiła to marka Risk Made in Warsaw: Połącz Kropki czy Piękne Powroty to nazwy kolekcji ubrań. Nazwy te nie mówią wprost, czego można się spodziewać po kliknięciu, dlatego są takie atrakcyjne.

Co więcej, marka co jakiś czas organizuje w swoich social media konkursy na nazwy dla sukienek czy bluz. Użytkowniczki prześcigają się w pomysłach, ponieważ poza zabawą i możliwością pokazania swojej kreatywności, każda z nich chce poczuć realny kontakt z marką. A jak można oddać go bardziej, niż nazywając sukienkę nazwą, którą zaprojektowała klientka?

Zasady tworzenia dobrej nazwy są dwie: ma być prosta i ma zawierać drugie dno. Trzecia zasada jest taka, że jeśli Ty nie masz na to pomysłu, to są od tego ludzie. Naming potrafi sprzedać produkt bez konieczności zobaczenia go.

Opisy – dlaczego warto łamać zasady

Zobacz:

  • oferuję usługi fotograficzne: sesje produktowe, portrety.
  • zrobię Ci zdjęcia portretowe, dzięki którym pokażesz się od profesjonalnej strony. Wykonam zdjęcia produktowe, które pokochają Twoi klienci.
  • Nie każdy produkt jest ładny, ale to nie znaczy, że musi mieć brzydkie zdjęcie. Nawet Ty nie musisz być ładny – wszystko jest kwestią światła i fajnej atmosfery podczas sesji. A ja potrafię w światło i potrafię w sesje. Zróbmy to!

Napisałem od ręki trzy króciutkie opisy usługi. Pierwszy jest klasyczny: wymienia rodzaje usług. Drugi jest napisany językiem korzyści klienta. Pokazuje efekt, jaki można osiągnąć decydując się na tego, a nie innego fotografa. Trzeci opis to krótki przykład storytellingu, czyli budowania historii, w tym przypadku opartej na poczuciu humoru. Taki chwyt najsilniej buduje lojalność klienta.

Mam dla Ciebie zadanie: napisz takie trzy opisy. Klasyczny, z naciskiem na korzyści klienta i zawierający historię. Przekonasz się, że w czasie tworzenia opisu, zobaczysz swój produkt na nowo. O to chodzi. Tak ma go widzieć Twój klient.

SEO – jak bardzo jest ważne.

Jest ważne, ale nie aż tak, jak myślisz.

Frazy kluczowe są te same zarówno dla Ciebie jak i Twojej konkurencji. Zasady pozycjonowania są te same, mechanizmy pracy robotów Google też. Jeśli będziesz posługiwał się tymi samymi narzędziami i budował treści w ten sam sposób, co konkurencja, dostaniesz się na wyższe miejsce w wyszukiwarce, ale zastanów się co dalej.

Właśnie to „co dalej” zbuduje Twój sukces.

Poszukaj czegoś, co Cię wyróżni. Co będzie kojarzyło się wyłącznie z Tobą. To może być sposób mówienia,  (PAMIĘTAJ! Każdy opis czytaj na głos. Tylko wtedy wiesz, jak w głowie słyszy go Twój klient!), ciekawe nazwy albo specyficzne dla Ciebie poczucie humoru. Jasne, pamiętaj o zasadach SEO, ale buduj własne historie.

Buduj własny obraz tego, kim jesteś i co sprzedajesz w e-commerce.

Płynąć czy nie płynąć w opisach?

Użytkownicy węszą spisek na kilometr. Jeśli zaczniesz opisywać podstawowy kurs projektowania graficznego jako narzędzie, dzięki któremu Twoi klienci zamienią się w Banksy’ego – nie zdobędziesz zaufania i nie sprzedasz więcej kursów. Dobry opis jest szczery. Nie obiecuje, ale pokazuje korzyści. Nie jest sztuczką marketingową, ale wydobywa magię z produktu. Nie przechwala się, ale pokazuje, jak bardzo wyjątkowe treści lub przedmioty oferujesz.

Każdy produkt ma historię. Nie wymyślaj jej na siłę, poznaj tą, która już jest. I ją opowiedz.

Niech opis produktu jest na tyle wyczerpujący,  by Twój klient nie musiał szukać bardziej wyczerpujących informacji o nim gdzie indziej. Bo na pewno znajdzie. I prawdopodobnie – kupi go właśnie tam. Kiepski opis często kończy się porzuconym koszykiem w sklepie.

Zaskakuj, rozbawiaj, zaciekawiaj.

Z pewnością wiesz, że masz tylko kilka krótkich sekund uwagi użytkownika. To oznacza, że już w pierwszych zdaniach opisu produktu, dobrze jest wzbudzić w nim emocje: zainteresowanie, konsternację, rozbawienie, zaskoczenie. Możesz wybrać, jak chcesz budować narrację, ale zainwestuj w pierwsze zdania. One prowadzą uwagę Twojego klienta. Zobacz, jak świetnie poradziła sobie z tym marka VisPlantis – jej linia kosmetyków Gift of Nature jest dostępna w drogeriach Rossmann. Aby wyróżnić się na szerokiej półce z kosmetykami do włosów, marka postawiła na zaskoczenie swoich klientów i mówi do nich z opakowania: „szampon do włosów pięknych, lecz cienkich”.

Kobiety zazwyczaj bardzo krytycznie odnoszą się do swojej urody i najpierw wymieniają jej mankamenty. Marka pokazała, że niedoskonałości nie przesądzają o tym, czy coś jest piękne. Takie wspieranie pewności siebie kobiet jest doskonałym narzędziem do zbudowania wokół produktu lojalnych klientek, które kupią nie tylko szampon, ale i odżywkę czy krem do twarzy („pięknej, choć z naczynkami”), a z czasem – markę.

Komentarz

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

ukryj komentarze
Follow
...

This is a unique website which will require a more modern browser to work!

Please upgrade today!